Geodezja w powieści

Jako znany pisarz postanowiłem, że od teraz będę dbał o każdy szczegół mojej książki. Pisałem co prawda kryminały, i niewielkie znaczenie miało to, że główny bohater pracował jako geodeta, ale mimo to postanowiłem opisać to możliwie maksymalnie zgodnie z prawdą.

Geodezja może być również kryminałem

geodezja

Widziałem, że nieraz ludzie w Internecie wypominali mi to, że niektóre rzeczy, zawody czy miejsca opisywałem z nieco zbyt dużą ignorancją. Ponieważ i tak cierpiałem na nadmiar wolnego czasu postanowiłem zadzwonić do mojego kuzyna geodety, żeby spytać czy mógłbym poobserwować go trochę przy pracy na potrzeby nadchodzącej książki. Zgodził się bez wahania. Trzy dni później odwiedziłem jego zakład geodezyjny. Kuzyn opowiadał mi o wszystkim co robił. Przede wszystkim każdy kto chce świadczyć usługi geodezyjne, czy nawet pracować u kogoś w zakładzie na etacie musi być po studiach. Kierunek nazywał się dobra geodezja Poznań i kartografia, i większość z zatrudnionych w jego zakładzie geodetów kończyła go na uczelni w Poznaniu. Nie był to łatwy kierunek – jeśli geodezję zaczynało na danym roku sto osób, to kończyło ją dziesięć. Przesiew był ogromny, ale dzięki temu uczelnia cieszyła się opinią bardzo dobrej. Nic dziwnego – jedyni którzy ją kończyli byli ponadprzeciętnie zdeterminowani lub utalentowani. Problem miał ktoś, kto chciałby być geodetą a był zwyczajnym człowiekiem, bez talentu lub determinacji. Tacy byli odsyłani na znacznie prostszą geodezję. Poznańskie uczelnie trzymały poziom. Generalnie usługi geodezyjne nie były jakoś szczególnie skomplikowane, i ostatecznie umówiliśmy się tak, że ja napiszę wedle tego co mi się wydaje, a on mi to po prostu sprawdzi i poprawi.

Ten system był o niebo lepszy niż łażenie i obserwowanie jak geodeci pracują gdzieś na skraju lasu w błocie. Kuzyn nie miał jednak zbyt wiele do poprawiania – okazało się, że sam z siebie dobrze opisałem pracę geodety.